W ten weekend żegnałem na ostatnim warsztacie grupę, która jako pierwsza edycja ukończyła 4-letni program szkolenia w Wielkopolskiej Szkole Psychoterapii Gestalt. Po warsztacie pozostałem z poczuciem bliskiego kontaktu z grupą dojrzałych gestaltystek, które w swojej postawie ucieleśniają gotowość do autentycznego spotkania się z sobą i innymi. Jestem głęboko przekonany, że im to posłuży, niezależnie od tego, jak zdecydują się wykorzystać nabytą w szkole wiedzę i doświadczenie.
W obecnych okolicznościach zewnętrznych, cieszę się, że udało nam się zakończyć proces nauki, i do tego razem. Nawet czyjaś fizyczna nieobecność nie przeszkodziła nam w żywym kontakcie ze sobą. Wielokrotnie w ten weekend czułem się poruszony, bez względu na to, czy druga osoba siedziała naprzeciwko mnie, czy spoglądaliśmy na siebie przez ekran komputera.
Za to jestem wdzięczny mojej mentorce, Ruelli Frank, bo dzięki niedawnej pracy z nią byłem na zajęciach bardzo wrażliwy na subtelne ruchowe-czuciowe jakości pola i mogłem spontanicznie odpowiadać w kontakcie.
Kończę ten post słowami piosenki, która wciąż wybrzmiewa głosami uczestniczek:
„Ogniska już dogasa blask,
Braterski [siostrzany] splećmy krąg.
W wieczornej ciszy, w świetle gwiazd,
Ostatni uścisk rąk.
Kto raz przyjaźni poznał moc,
Nie będzie trwonił słów.
Przy innym ogniu w inną noc,
Do zobaczenia znów.”
Mój proces asymilowania tego pięknego doświadczenia trwa w drodze powrotnej do Krakowa.
NB: Obraz w kolażu poniżej autorstwa jednej z uczestniczek grupy, z symbolicznymi inpiracjami od wszystkich pozostałych kobiet w grupie. Podarunek dla WSPG.
Jacek Panster




